Opiekunka rozpacz, trudny podopieczny

Artykuł o historii Pani Wioli (przeczytaj tutaj) wywołał ogromne zainteresowanie wśród naszych czytelników. Niestety takich historii jest o wiele więcej. Dziś przedstawimy opowieść Pani Edyty.

 

Zapewniano mnie, że będzie dobrze

Opiekunka przed rozpoczęciem zlecenia dowiedziała się, że jej podopieczna zmaga się z początkiem demencji. Zapewniano ją, że wszystko będzie dobrze i nie ma czego obawiać się, jednak szybko okazało się inaczej. 

  • Mimo zapewnień ze strony agencji o tym, że demencja podopiecznej jest w stopniu początkowym, po przybyciu na miejsce szybko okazało się inaczej. Demencja była w stopniu zaawansowanym, a do tego kobieta była agresywna. 

 

Musiałam być czujna 24h na dobę

Pani Edyty musiała być czujna przez całą dobę. Nie mogła pozwolić sobie na chwilę wytchnienia, ponieważ nie mogła w pełni zaufać swojej podopiecznej i musiała mieć ją bez przerwy w zasięgu wzroku. 

  • Oprócz demencji moja podopieczna była agresywna. Noce były nieprzespane. Podopieczna wówczas chodziła po mieszkaniu, wyrzucała rzeczy z szaf, przewracała przedmioty w kuchni. Zdarzało się nawet, że chciała w nocy gotować! Musiałam pilnować tego, by wszystkie sprzęty elektroniczne odłączać na noc. Aż strach pomyśleć co mogłoby się stać gdyby faktycznie zaczęła gotować w środku nocy.

 Opiekunka rozpacz

Agresywna podopieczna

Oprócz tego, że podopieczna Pani Edyty grasowała nocami po mieszkaniu, zdarzało się również, że była agresywna dla swojej opiekunki.

  • Moja podopieczna była w stosunku do mnie agresywna. Wiele razy usłyszałam od niej obraźliwe sformułowania skierowane do mnie. Rzucała do mnie przykrymi wyzwiskami. Podważała moje kompetencje. Co najgorsze zdarzało się, że biegała po mieszkaniu z nożem, więc musiałam pilnować, by ostre przedmioty chować przed nią. Dodatkowo zdarzały się akty przemocy fizycznej.

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią z innymi opiekunkami - dołącz do naszego Forum dla Opiekunek

 

Opiekunki - łączymy się! 

Jeśli spotkała Cię podobna sytuacja podziel się nią z nami na maila Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub dołącz do naszej grupy na Facebooku TUTAJ- tak jak zrobiły to już inne opiekunki. Wspierajmy się i pomagajmy w trudnych sytuacjach. 

 

Praca za granicą wiąże się z dużym ryzykiem, czasami warto postawić na pracę w Polsce. Spróbuj znaleźć zlecenie w Twoim mieście zakładając darmowy profil jako opiekun już dziś TUTAJ.

 

*Na potrzeby artykułu imię opiekunki zostało zmienione.

Startujemy z nowym cyklem, w którym nasze czytelniczki podzielą się swoimi doświadczeniami z chorobami podopiecznych. W tym artykule przedstawimy historię Pani Klaudii, która opiekuje się schorowanym małżeństwem. 

 

Pani Klaudia zajmuje się małżeństwem - mężczyzna 84 lata, kobieta 93 lata. Jej podopieczny cierpi na chorobę Parkinsona, zaawansowaną demencję oraz choroby serce, zaś podopieczna zmaga się z demencją, cukrzycą, anemią, wrzodami oraz zanikami pamięci. 

 

Choroba Parkinsona dotyka 1 na 500 osób, co łącznie daje około 4 milionów chorych na całym świecie, zaś z demencją według ekspertów w Polsce zmaga się nawet do 470 tys. osób. Z pewnością wiele z Waszych podopiecznych również zmaga się z tą chorobą. Czekamy na Wasze historie na naszej facebookowej grupie

 

Diagnoza choroby jest wstrząsem dla chorego i jego bliskich. Pacjenci boją się niedołęstwa, do którego prowadzą choroby. W leczeniu chorego ważna jest nie tylko odpowiednia farmakoterapia, ale również prawidłowa opieka nad chorym. Okazywanie wsparcie, pomoc w codziennych czynnościach, organizowanie mu zajęć jest niezwykle ważna. 

 

Opiekunowie zajmujący się ciężko schorowanymi podopiecznymi, często są wyczerpani, wypaleni i odczuwają poczucie bezsilności. Pani Klaudia również przyznaje, że miewa chwile zwątpienia, bezsilności, ale mimo to daje rade i niesie codziennie pomoc swoim podopieczny. 

 

Pani Klaudii życzymy wiele siły i energii. Wiemy, że wkłada Pani w swoją pracę wiele serca. 

 

Na Wasze historie czekamy na naszej facebookowej grupie. Podzielcie się z nami swoimi historiami i trudnościami, z jakimi przyszło się Wam zmierzyć. 

5 rzeczy, za którymi tęsknią opiekunki będąc na szteli

Każdy, kto choć raz pracował poza granicami Polski, zna uczucie tęsknoty za domem. Nawet kilkutygodniowy pobyt za granicą sprawia, że zaczynamy tęsknić za domem. Chcemy jak najszybciej zobaczyć ukochane osoby, usiąść we własnym fotelu z kubkiem gorącej herbaty, udać się do ulubionego sklepu, a po drodze porozmawiać z sąsiadami. Tęsknota jest naturalnym uczuciem, jednak każdy, którego to dotyka, chciałby odsunąć ją na dalszy plan. Za czym najbardziej tęskni opiekunka osoby starczej będąc na szteli? O tym w artykule poniżej. 

 

Rozłąka z rodziną i bliskimi to dla wielu opiekunek jeden z największych minusów tego zawodu. Przebywanie samotnie w nowym miejscu, z dala od domu jest dla wielu bardzo trudnym doświadczeniem. Zapytaliśmy na naszym Forum dla Opiekunek - Mój Senior o to, za czym najbardziej tęsknią opiekunki. Poniżej znajdziecie najczęściej pojawiające się odpowiedzi. 

 

Za rodziną i bliskimi 

Będąc za granicą najbardziej brakuje nam rodziny, przyjaciół i znajomych. Ten rodzaj tęsknoty często najbardziej doskwiera i ciężko jest się z nim uprać. Na szczęście dzięki rozwojowi środków komunikacji można być niemal w nieustannym kontakcie z bliskimi np. za pomocą standardowych rozmów telefonicznych, wysyłania wiadomości tekstowych i łączenia się z drugą osobą za pomocą komunikatorów z funkcją wideorozmowy. Dodatkowo można wysyłać zdjęcia, filmy, które pozwolą skrócić dystans i powoli, choć w niewielkim stopniu zniwelować objawy tęsknoty. Dzięki swobodnemu poruszaniu się między granicami oraz obniżeniu kosztów podróży w porównaniu do ubiegłych lat można również pozwolić na częstsze wizyty w ojczyźnie np. dzięki kupowaniu biletów na środki komunikacyjne w atrakcyjnych, niskich cenach. 



Za własnym domem i ogrodem 

Wiele osób tęskni również własnym domem i ogrodem. Mieszkając w obcym domu trudno poradzić sobie z uczuciem, że jesteśmy nieustannym gościem. Inne meble, brak swojej ulubionej poduszki, inny widok z okna sprawiają, że nie czujemy się tam swobodnie. Aby poradzić sobie z tą sytuacją, możemy ustalić z podopiecznym granice własnej przestrzeni. Powinniśmy grzecznie poprosić by poza naszą nieobecnością nie wchodzili do pokoju przez nas zajmowanego oraz by pukali kiedy zamknięta są drzwi. Dodatkowo warto zabrać kilka cennych, ulubionych przedmiotów z domu rodzinnego. Jesteśmy przekonani, że ramka z rodzinnym zdjęciem sprawdzi się doskonale. 



Za językiem polskim

Wiele opiekunek również tęskni za językiem polskim. Pracę za granicą cechuje niemal nieustanne przebywanie w otoczeniu osób, które naszego ojczystego nie znają. Aby przeciwdziałać tej tęsknocie, warto poznać inne opiekunki będące w pobliżu, które z pewnością chętnie spotkają się na kawę i porozmawiają z Wami. Dzięki takim spotkaniom mamy szansę nie tylko porozmawiać po polsku, ale również oderwać się od codziennych obowiązków. Dodatkowo jeśli dopiero zaczynam pracę jako opiekunka, możemy otrzymać wiele cennych rad i wskazówek. 

 

Za wolnością

Na naszym Forum dla Opiekunek - Mój Senior pojawiło się wiele głosów za tęsknotą za wolnością. Opiekunki będące na szteli mają ograniczony czas na własne potrzeby, a ich koncentracja skupiona jest głównie na podopiecznym. W związku z tym nie mają one czasu na swobodne spacery i spotkania.  

 

Za ojczyzną 

Mało kto by przepuszczał, że można tęsknić za chlebem z ulubionej piekarni, spacerami uliczkami w mieście rodzinnym, ulubionymi sklepami, a jednak i za tym tęsknimy będąc z dala od domu. 

 

A Wy za czym tęsknicie? Dajcie znać w komentarzu na Facebooku.

Nauka języków obcych

Wybierając się na wakacje za granicę czy do pracy w głowie pojawia się jedno pytanie - jak ja się z nimi dogadam? Nawet mimo znajomości danego języka, pojawia się strach, że nie podołamy wyzwaniu. W poniższym artykule 

 

Praca opiekunki osób starszych nie należy do najtrudniejszych, jednak jeśli zamierzamy podjąć pracę za granicą problemem, może okazać się język.

 

Znam język, ale… 

Wiele z Was uczyło się w szkole języków obcych, jednak nawet mimo podstawowej znajomości ma obawę, że nie będzie w stanie dogadać się z drugą osobą. Często te obawy rodzą się tylko w naszych głowach.

 

Wiele opiekunek mimo wielu obaw podejmuje pracę za granicą, poprzedzając ją nauką języka, by na początku, choć w podstawowy sposób móc komunikować się ze swoimi podopiecznymi. Niektóre opiekunki decydują się na kursy organizowane przez agencje pracy, inne zaś samodzielnie się kształcą.

 

Jak mu to powiedzieć…? 

Zdarza się tak, że nie wiemy jak powiedzieć daną rzecz, brakuje nam słów. Jak z tym problemem radzą sobie opiekunki? Okazuje się, że pomocne są nowe technologie. Opiekuni do komunikacji ze swoimi podopiecznymi używają popularnych translatorów, nagrywają się i syntezator przekazuje dany komunikat w języku osoby, do której kierowany jest przekaz. 

 

Historie czytelników

Pomimo znajomości języka zdarzają się również wpadki. Jedna z naszych czytelniczek podzieliła się na naszym forum (zapraszamy do dołączenia) ciekawą historią. 

  • Po kolacji syn podopiecznego poprosił mnie bym, przebrała podopiecznego. Naturalnie przebrałam go w piżamę i uszykowałam do snu. Okazało się jednak, że miałam przygotować go na wyjście, ponieważ był zaproszony na wieczór na urodziny do swojego brata. 

 

Trening czyni mistrza

Nic nie jest tak skuteczne w nauce języka jak systematyczny trening.  Jeśli odblokujemy barierę mówienia w obcym języku, zacznie nam iść coraz lepiej. Najważniejsze jest to b nie bać się mówić. Jeśli ktoś nas nie zrozumie, poprawi - trudno, nie przejmujemy się tym, następnym razem powiemy to poprawnie.