Maria Łukowiec - 80 latka, która od 10 lat prowadzi bloga Babcia Radzi, a Internet nie ma przed nią żadnych tajemnic.

Skąd wziął się pomysł, by zacząć prowadzić bloga?

Nie będę ukrywać - namówili mnie wnuczęta. Kiedyś blog nazywał się inaczej, z tego co pamiętam “Coś z niczego”. Po upływie czasu stwierdziłam, że w związku z moim wiekiem nazwa “Babcia Radzi” będzie bardziej pasująca do mnie, mojego wieku i profilu mojej internetowej działalności.

 

Czy ktoś Pani pomaga prowadzić bloga?

Czasami w sprawach technicznych zwracam się z prośbą o pomoc do wnuczki albo wnuczka. Są oni bardziej biegli w kwestiach komputerowych. Sama jednak redaguje teksty i wymyślam kolejne, którymi chcę podzielić się z czytelnikami. 

 

Wróćmy jednak do przeszłości. Skąd wzięła się Pani pasja do rzemiosła?

To przyszło samo. Od lat lubię robić coś z niczego. W stanie wojennym życie zmusiło mnie do tego, że musiałam się czymś zająć, by utrzymać rodzinę. Mój mąż był muzykiem, miał wyjechać do Nowego Jorku, a ja zawsze lubiłam coś uszyć, więc naturalnie pojawił się pomysł o założeniu jednoosobowej działalności. To wówczas nie było takie proste, ponieważ musiałam zdobyć odpowiednie uprawnienia, dlatego też udałam się na kurs szycia. Miałam firmę krawiecką przez 20 lat. 

 

Czym się zajmowała Pani firma?

Szyliśmy ubrania do sklepów - bluzki i sukienki, dość nietypowe z koronkami, przeszyciami. 

 

Na Pani blogu znalazłam informację, że lubi Pani recykling.

Oj tak! Bardzo lubię robić coś z niczego, nadawać drugiego życia zużytym rzeczom. 

 

Co się dzieje z Pani dziełami? 

Zazwyczaj dzielę się nimi z moimi bliskimi i obdarowuję ich podarunkami przeze mnie stworzonymi na urodziny, imieniny i inne święta. 

 

Na stronie dzieli się Pani również tradycjami. Skąd ten pomysł?

Moim zdaniem w obecnych czasach, w tym pędzie zatracamy cenne tradycje. Piszę o tradycjach rodzinnych, przechodzących z pokolenia na pokolenie. Staram się przekazywać tradycje innym, a nuż się komuś spodobają. 

 

Oprócz wpisów dotaczających recyklingu, tradycji, na stronie pojawiają się również przepisy. To znaczy, że ma Pani zeszyt pełen przepisów?

Wychodząc za mąż nie umiałam gotować. Wszystkie przepisy mam w głowie, a jeśli nie pamiętam danego przepisu, to dzwonię do mojej siostry z prośbą o pomoc. Moje siostry są pasjonatkami gotowania i to od nich czerpie wiedzę.

 

Skąd Pani w tyle energii?

Oj nie wiem, nie wiem. Uczęszczam do Klubu Seniora Osiedla A w Tychach. Dzielę się z Internautami swoimi pasjami, co daje mi frajdę. Lubię obdarowywać. Lubię być pomocną. Taka moja natura po mamie. 

 

Często piszą do Pani czytelnicy?

Zdarza się. Pytają czasami, chwalą. Zdarza się. Jest to bardzo miłe.

 

A czy koleżanki i koledzy z Klubu Seniora wiedzą o Pani internetowej działalności?

Oj nie wiedzą. Nie chwalę się tym. 

 

Zapraszamy serdecznie do zapoznania się z blogiem Pani Marii - Babcia Radzi.